wtorek, maj 08, 2012
Londyńscy Przyjaciele
wtorek, maj 01, 2012
Córka Losu
Hm ... odprowadzając Adę do przedszkola, spotkałam Dziadka Grace. "Słyszałem, że wyjeżdżasz..." - powiedział mi. Często rozmawiamy i lubimy się. To zwykle takie zdawkowe rozmowy ale znaczące, nawet jeśli dotyczą pogody. Bo nawet, kiedy mówisz o pogodzie, to możesz mówić o sobie ......
Zawsze kiedy mówimy o czymkolwiek, to mówimy o sobie. O drzewie, o morzu, o miłości ..... o strachu.
Boję się.
Nie wiem, czy znów umiem rzucić się w drogę, w życie. Czy umiem, jak dawno temu powiedzieć, że niczyją inną jestem córką, ale LOSU i oddać się z ufnością w jego ręce, bez kontorli. Chyba znów potrzebuję skoku na bandżi.
Kiedy osiadasz i codziennie dotykasz stopami tylko Ziemi .... to dobrze jest się tak oderwać, żeby sprawdzić, że nadal JESTEŚ ODWAŻNY.
Dziadek Grace zapytał mnie o tą naszą planowaną drogę.
-"Tak, wyjeżdżamy. Najpierw nie mogłam się z tym pogodzić, a teraż cóż Droga przywołuje. Otwieram się na nią ......" -
- "Tak .... możemy nieść ze sobą piękne wspomnienia, ale nie możemy wrócić do przeszłości, nigdy. Twoje podejście jest dobre ..... "- powiedział Dziadek Grace i rozstaliśmy się w deszczu. Bo cały czas pada.
A jak pada, to budzi się nostalgia.
Jak pada, to budzą się nostalgiczne demony ....
Coraz bardziej odczuwam czas. To z wiekiem przychodzi, ten nad czasem namysl. I o tym tylko chyba da się wierszem, albo muzyką, albo pędzlem. Inaczej chyba nie.
Za dwa dni lecę do Londynu. Cieszę sie na tą drogę .... ale to zupełnie coś innego, niż powrót do Polski, o którym tak marzyłam.
Do Londynu zakładam moje rozpadające się i wiecznie brudne spodnie ..... kolorową koszulkę w paski i zarzucam marynarski worek. Rozpuszczam włosy. W ręku będe miała książkę. Sama jestem siebie ciekawa w tej podróży bez Ady i Johna.
Czy nadal jestem tą dziewczyną w drodze z brudnymi paznokciami. Tą śpiacą w pociagu na bocznicy, bo ze zmęczenia nie wysiadłam o czasie na Fabrycznym w Łodzi ?
Czy chce zachwycać sobą, czy raczej się zachwycać?
Bo wybieram to drugie, ale nie wiem, czy umiem?
Przed drogą w głowie tyle pytań. Tyle tęsknot, niepewności, wspomnień, strachów i sentymentów.
Zaczęłam spisywać "mądrości" w indyjskim zeszycie "hand made".
Kolejny notatnik wśród tysięcy.
Pierwsza sentencja to madrość Wergiliusza ...... Przeznaczenie znajdzie drogę.
I ja zastanawiam się, czy nadal jestem Córką Losu ! Gdybym miała nosić indiańskie imię, to własnie tak by ono brzmiało: Córka Losu.
Wieczna za tym co utracone Tęsknota.
Ta, co z Lasu.
Life oh Life.
Życie och Życie.
środa, marzec 28, 2012
troche a moze wrecz duzo piekna :)
środa, marzec 14, 2012
Byle jaki byle był

Byle jaki byle był
Jak się jedzie w wysokie góry to trzeba zabrać ciepłe ciuchy i nie można wziąć byle jakiego swetra żeby tylko był, bo się człowiek poodmraża.
Jak się kupuje książkę to też szuka się ciekawej.
Można brzydkiego psa wziąć ze schroniska, bo brzydki pies to nadal pies, przyjaciel.
Jak się siedzi w domu przed tele to można w byle jakim szlafroku, byle był.
I jak bardzo chce się pić, to można byle jaką flaszkę wychylić, byle była ....
Dlaczego jednak tą samą zasadę stosuje się do chłopa w domu ? BYLE JAKI BYLE BYŁ to dewiza wielu kobiet, które znam. Wy też na pewno znacie takie kobiety, rzućcie okiem i przerażenie was ogarnie, a co gorsza, może same żyjecie właśnie z takim byle jakim partnerem.
Kim jest partner byle jaki ? I kim jest kobieta, która z byle jakim żyje?
Byle jaki partner, w zasadzie słowo „partner” jest tu mocno nadużyte, dlatego napiszę: byle jaki chłop albo chłop huba. Mężczyzna huba. Po pierwsze – nie pracuje. W żaden sposób więc nie stwarza kobiecie poczucia bezpieczeństwa, a jest ono, zaprawdę bardzo ważne. Po drugie nie szuka nawet pracy. Bywa agreswyny, a na pewno jest leniwy. Często niemiły w towarzystwie do tej swojej baby, bo po co ma ją szanować, skoro ona nie szanuje siebie i hoduje hubę.
Byle jaki partner wygląda byle jak, jest zaniedbany, niedomyty, ubrany w dziadowskie łachy. Pali fajki, na które nie ma pieniędzy. Zjada chleb tej swojej biednej baby. Jeśli ma z nią dzieci, to tymi dziećmi się raczej nie zajmuje, a jeśli zajmuje, to zwykle na pokaz. Dzieci go denerwuiją, zachowują się głośno, kiedy akurat program w tele leci.
Facet huba to straszliwe znjawisko. Ale i tak straszliwsze to –agresywna huba. Taki, co to potrafi tą swoją biedną babę ustwić, często pięścią albo kopniakiem. O agresorze jednak dziś pisać nie będę.
Kim jest kobieta, która żyje z byle jakim?
Często prawie 30 latka, ex mężatka z dziećmi. Szuka miłości na ślepo i tam gdzie jej nie ma. Nazywa miłością coś, co miłością nie jest. Ma w domu swoja ukochaną hubę. Żywi ją własną krwawicą. W zamian dostaje czasem średnio dobry seks ( wmawia sobie, że to seks na najwyższym poziomie, ale to wszystko dlatego, że zapomniała czym jest seks na najwyższym poziomie). To kobieta kłamczuszka, oszukuje jednak nie innych, ale samą siebie. „Kocham – więc jestem ... ”.
Zapytałam mojego męża, czy myśli, że ja mogłabym życ z chłopem hubą. Odpowiedział, że nigdy nie wiadomo, że jak samotność dotknie to i może na horyzoncie pojawić się huba. Pewnie miał rację.
Najgorsze, że często mądre niegdyś baby zmnienaiają się w pielegniarki hub. I nigdy nie wiadomo, którą ten pasożyt dopadnie.
Bo patrzę na te niegdyś mądre, trzudziestolatki ..... które teraz zahubione .... toną w finansowym bagnie swoich zadłużonych, miałkich i nieudacznych partnerów.
Zakochane i ich nieudacznicy ..... zakochane na niby, oszukane.
sobota, luty 18, 2012

Godziny dzielily mnie od urodzin, kiedy zrobilam sobie to zdjecie. Czasami zyczylabym sobie miec w domu nadwornego fotografa, ktory takie zdjecia moglby wykonywac dla mnie.
Bilans? za chwile .... za kilkanascie minut znowu bede starsza ... Zawsze bylam starsza. Jestem bowiem stara dusza. Podobno Ada nie jest. Dlatego taka z niej hipiska, zakochana w kwiatach i pajakach. Nauczylam ja tego, ale sama nigdy taka nie bylam. Nie bylam czula i zakochana w swiecie. Kochalam Pomrki i Szalenstwa ..... i Baudelaire .......
O co zapytac sama siebie w przededniu urodzin? Czy tesknie? TAK, tesknie.
TESKNIE.
Lubie teraz.
Jutro na mojej imprezie bedzie 10 osob. Pamietam urodziny obchodzone w towarzystwie 54 osob. Wiekszosc byla przypadkowa. Obudzilam sie. Nie potrzebuje tlumu.
Ale Ludzi kocham.
Moglabym ich kochac albo zabijac.
Wybralam milosc.
A moze to milosc wybrala mnie.
Poszlam dzis biegac. Bylo ciemno. Nie walczylam o oddech, pocilam sie i podkrecalam tempo.
Ni ebylo widac plazy , bo ciemno, ludzi, bo ciemno. Gwiazd, bo za jasno. Czasami nic nie widac, ale to nie znaczy, ze rzeczy nie ma.
Czytam o Jane Gray, 9 dniowej krolowej Anglii.
Szykuja ja na szafot wlasnie.
Mam duzo wiecej szczescia, szykuje sie na urodzinowa impreze. W towarzystwie nieodmiennie Pieknych Przyjaciol. Jestem Blogoslawiona.
Tesknie!
Tesknie za soba mlodsza i za soba starsza.
Kocham.
Moglabym narysowac moja milosc .... w rzeczywistosci jest duzo, duzo piekniejsza.
Ma czarne oczy i najdluzsze rzesz. Mowi do mnie - Jestes taka mila ..... Mamo ..... -
Za pol godziny .... bede o rok starsza.
Niechaj Bogowie zrecznie waza moje losy ......
Pilam wodke wlasnie ....
------------------------------------------------












